Tatry to góry przepiękne i unikatowe w skali regionu – nic dziwnego, że przyciągają rzesze turystów. Tłumy na tatrzańskich szlakach obrosły już legendą, chyba każdy widział zdjęcia zatłoczonej drogi do Morskiego Oka, gdzie w wakacyjny weekend dzienne przejść może nawet ponad 20 tysięcy ludzi! Wiele osób przyjeżdżających pod Tatry w poszukiwaniu odpoczynku na łonie natury zadaje sobie pytanie czy to w ogóle możliwe – poczuć samotność (tę pozytywną!) w Tatrach. Otóż jest to jak najbardziej możliwe i my podpowiemy jak. Oczywiście najprostszą odpowiedzią jest: wybierz się w Tatry poza sezonem, a więc najlepiej w tygodniu w listopadzie, grudniu, marcu czy kwietniu. Unikaj słonecznych weekendów, a na pewno majówek, weekendu Bożego Ciała, ferii, Sylwestra, wakacji itd itd. Ale cóż to za rady? Przecież wiemy, że urlopu mało, pogoda najpiękniejsza jest latem i wczesną jesienią, a dzieci wolne mają w wakacje. Dlatego poniżej przedstawiamy nasz subiektywny przewodnik po mało uczęszczanych, a atrakcyjnych szlakach w polskich Tatrach. Postanowiliśmy pogrupować je wg skali trudności i czasu potrzebnego do ich przejścia. Oczywiście nie gwarantujemy, że wybierając nasze propozycje nie spotkacie na szlaku nikogo, ale szanse na ominięcie tłumów są wysokie. Dodatkowym kluczem do sukcesu, jak zawsze w górach, jest wczesna pora wyjścia. Zresztą, to dobra zasada na wszelkie wyjścia w góry – pogoda przed południem jest zazwyczaj bardziej stabilna, nie zastanie nas noc i przede wszystkim mając sporo czasu można dłużej wylegiwać się w pięknych miejscach i chłonąć ich urodę.

Wycieczki krótkie i łatwe:

1. Staników Żleb – Przysłop Miętusi – Dolina Małej Łąki – czas przejścia bez kontemplacji – około 1h30m – Jest to wycieczka alternatywna dla Doliny Kościeliskiej – bardzo bardzo zatłoczonej w sezonie. Czerwony szlak przez Staników Żleb na Przysłop Miętusi wiedzie spod Drogi pod Reglami w Kościelisku, przy skrzyżowaniu drogi wojewódzkiej 958 i ulicy Nędzy-Kubińca. Nie ma tam parkingu, co pewnie stanowi klucz do małej popularności tego szlaku. Można tam jednak dotrzeć busem lub zaparkować auto w Kościelisku (np. przy trasach biegowych) i przejść kawałek do szlaku. Powrót do punktu wyjścia spod Małej Łąki również Drogą pod Reglami. Staników Żleb to bardzo wąski, urozmaicony szlak, dość stromy, który prowadząc nas przez przerzedzony halnym z 2013 roku las prowadzi nas na Przysłop Miętusi – piękny punkt widokowy na Czerwone Wierchy. Szlak jest dość stromy, bo wznosimy się na wysokość prawie 1300 m npm. Na Przysłopie można skorzystać z infrastruktury piknikowej. Zejście niebieskim szlakiem w lesie do Doliny Małek Łąki (opcja krótsza), bądź czarnym szlakiem na polanę Rówienki w Dolinie Małej Łąki, gdzie podziwiać będziemy mogli rozległość doliny. Zejście żółtym szlakiem.

2. Dolina Olczyska – Polana Kopieniec  (Wielki Kopieniec) – Cyrhla – czas przejścia bez kontemplacji – około 2h. Alternatywa dla wycieczki na Nosal lub Kalatówki. Zielony szlak przez Dolinę Olczyską zaczyna się na Jaszczurówce, a więc jeszcze w Zakopanem. Można tam dostać się po prostu pieszo, busem, autobusem miejskim, jest też kilka miejsc parkingowych. Szlak przez dolinę jest dość łagodny, wiedzie przez częściowo zwalony i zjedzony przez kornika las, o czym możemy przeczytać na tablicach informacyjnych. Na Polanie Olczyskiej podążamy dalej szlakiem zielonym  skręcając na wschód, gdzie szlak robi się ciut bardziej stromy i wiedzie nas na Polanę Kopieniec, gdzie zachowały się jeszcze tradycyjne bacówki. Bardzo polecamy odbicie na szczyt Wielkiego Kopieńca (1328 m npm), skąd podziwiać można nie tylko panoramę Tatr Wysokich, ale bardzo rozległą panoramę niecki Zakopanego. Stąd kontynuować możemy wędrówkę do czerwonego szlaku, który łącząc się z zielonym doprowadza nas do zakopiańskiego osiedla Cyrhla, skąd do centrum można wrócić busem lub autobusem miejskim.

Wycieczki średnie – kondycyjnie i/lub czasowo – tutaj nie da się ominąć tłumów na pewnych etapach wycieczki, bo zdecydowana większość tras rozpoczyna się lub kończy w najpopularniejszych dolinach. Rekomendujemy więc wczesne wyjście.

1. Dolina Kościeliska – Chuda Przełączka – Dolina Tomanowa – Dolina Kościeliska – czas przejścia bez kontemplacji – około 5h30min. Trasa rozpoczyna się w Kirach, a więc centrum parkingowo-busowym. Po 10 minutach marszu po turystostradzie skręcamy w czerwony szlak, który docelowo wiedzie na Czerwone Wierchy. My jednak na nie nie idziemy. Po pokonaniu dość sporej różnicy wysokości i kilku pięknych widokowo polan (Upłaz), dochodzimy na eksponowany, przepiękny fragment ponad Małą Świstówką w dolinie Miętusiej. To tu, na Chudej Przełączce opuszczamy szlak czerwony (i tłumy) i trawersujemy zachodnie zbocze Ciemniaka zielonym szlakiem. To wyjątkowo piękne miejsce, gdzie możemy odpocząć po wcześniejszej wspinaczce i podziwiać panoramę głównej grano Tatr Zachodnich, jednocześnie nie tracąc wysokogórskiego już charakteru terenu. Dochodzimy do Doliny Tomanowej, którą schodzimy w dół do schroniska Ornak. Tu prawdopodobnie powracamy do turystycznego tłumu, ale nasz zachwyt pokonanym szlakiem oraz pragnienie uczty w schronisku nam to rekompensują. Uśmiechnięci  musimy wrócić jeszcze przez całą dolinę Kościeliską, prawdopodobnie w strumieniu ludzi. Ale to tylko nieco ponad godzina marszu, a Dolina nie żałuje nam pięknych widoków na swoje zachodnie turnie.

2. Dolina Suchej Wody – Polana Waksmundzka – Dolina Pańszczyca – Murowaniec – Dolina Suchej Wody/Dolina Jaworzynki – czas przejścia bez kontemplacji – ok. 5h. Trasa rozpoczyna się przy parkingu na drodze Oswalda Balzera. Dojeżdżają tam busy. Pierwszy etap biegnie szlakiem wzdłuż chyba najbardziej ‚alpejskiego’ potoku polskich Tatr – Suchej Wody. Warto tu spojrzeć na ogromne granitowe otoczaki. Na Psiej Trawce skręcamy jednak na wschód na czerwony szlak. Biegnie od dość łagodnie przez przepiękny, tryskający zielenią las pełen mchów i mokradeł. Dochodzimy do Polany Waksmundzkiej i Równi Waksmundzkiej skąd widzimy Tatry Bielskie. Dalej skręcamy ostro na zachód, na zielony szlak, a następnie w czarny szlak, którym docieramy do Zadniego Upłazu i żółtego szlaku. Stąd można iść prosto do schroniska Murowaniec, gdzie z pewnością czekają nas tłumy, bądź poświęcić jeszcze kilkanaście minut na dotarcie do Czerwonego Stawu w Dolnie Pańszczycy, skąd widać już piękną panoramę polodowcowego kotła doliny z górującymi nad nim Granatami. Kontynuacja wycieczki żółtym szlakiem w górę, w kierunku Przełęczy Krzyżne czyni tę wycieczkę już dość wysokogórską, a więc nie ‚średnią’. My rekomendujemy tu powrót żółtym szlakiem do schroniska Murowaniec. Stąd wrócić można w dwojaki sposób – jeśli samochód zostawiliśmy na parkingu to wracamy Doliną Suchej Wody, ale uwaga, to dość nudna opcja. Jeśli korzystamy z komunikacji zbiorowej (co zawsze rekomendujemy!) to ciekawszą opcja jest powrót niebieskim szlakiem przez Przełęcz Między Kopami, a następnie żółtym szlakiem przez Dolinę Jaworzynki – z dwóch alternatywnych szlaków ta dolina jest zawsze mniej uczęszczana. Wracamy do Kuźnic, skąd spacerem można dojść do miasta lub skorzystać z busa.

Wycieczki długie i trudniejsze. Proponowane przez nas opcje są przedłużeniem wycieczek zaproponowanych w poprzednich kategoriach. Wymagają już one dosyć solidnej kondycji, dobrego prowiantu, dobrych górskich butów, sprawdzenia warunków pogodowych i sporej dozy rozsądku. W obu proponowanych trasach wchodzimy w teren eksponowany, gdzie przy nieuwadze może dojść do poważnego wypadku.

1. Staników Żleb – Przysłop Miętusi – Kobylarzowy Żleb – Małołączniak – Kopa Kondracja – Kondracka Przełęcz – Dolina Małej Łąki – czas przejścia bez kontemplacji – ok. 6h30min. Wycieczka ta prowadzi nas na Czerwone Wierchy, ale omijając ich najwyższe wzniesienie – Krzesanicę. Spokojnym szlakiem czerwonym przez Stanikowy Żleb, opisanym w wycieczkach łatwych, płynnie przechodzimy w szlak niebieski prowadzący nas z Przysłopu Miętusiego, przez Kobylarzowy Żleb na Małołączniak. To trudny szlak, bardzo stromy, z łańcuchami, można się porządnie zmęczyć. Jest on zazwyczaj jednak traktowany jako szlak zejściowy, także przy bardzo porannym wyjściu powinien być pusty. Po dojściu do głównej grani Tatr – Małołączniaka, skręcamy na wschód na graniowy szlak czerwony i dochodzimy na Kopę Kondracką. To jest miejsce, gdzie możemy zetknąć się już z tłumami – dość łatwo tam dojść z górnej stacji kolejki na Kasprowy. My schodzimy jednak żółtym szlakiem na Przełęcz Kondracką, skąd ‚podziwiać’ możemy kolejkę turystów chcących wejść na Giewont. Uff! My tam jednak nie idziemy – kontynuujemy wędrówkę żółtym szlakiem przez dość zaciszną Dolinę Małej Łąki i przemierzamy ją całą. Kluczem do małej ilości turystów wybierających ten szlak jest chyba brak schroniska. Tak – na naszej trasie nie ma ani jednego schroniska, co trzeba wziąć pod uwagę pakując plecak – trzeba pamiętać o dużej ilości wody i pożywnego prowiantu. Taka wycieczka zapewnia nam naprawdę sporo wrażeń przy zachowaniu dość sporego spokoju wędrówki. Mamy tu i piękne widoki z głównej grani Tatr, i wysokogórskie doznania Kobylarza, i piękne obszerne małołąckie polany. Bardzo fajna trasa!

2. Dolina Suchej Wody – Polana Waksmundzka – Dolina Pańszczyca -Krzyżne – Dolina Pięciu Stawów – Dolina Roztoki – Palenica Białczańska – czas  przejścia bez kontemplacji – ok. 7h30min. Wycieczka jest kontynuacją drugiej zaproponowanej przez nas wycieczki średniej. Trasa wiedzie tak samo aż do Czerwonego Stawu w dolinie Pańszczycy. Stąd jednak kontynuujemy wędrówkę żółtym szlakiem w górę, ku Przełęczy Krzyżne. To przepiękny szlak prowadzący nas w zacisze kotła polodowcowego. Szlak robi się stromy dopiero na samym końcu, gdzie musimy wspinać się na ponad 2100 m na przełęcz będącą końcem słynnego szlaku Orlej Perci. Tu możemy spotkać już turystów. Schodzimy na południową stronę grzbietu wciąż żółtym szlakiem, skąd podziwiać możemy bardzo rozległą panoramę najwyższych tatrzańskich szczytów i Tatr słowackich. Schodzimy do Doliny Pięciu Stawów, gdzie możemy wstąpić do najwyżej położonego w Polsce schroniska. Następnie czarnym szlakiem dochodzimy do szlaku zielonego wiodącego przez Dolinę Roztoki, szlak wiedzie przyjemnie przez dość gęsty las i daje wytchnienie. Wytchnienie o tyle potrzebne, że wkrótce dołączamy do bodaj najpopularniejszego szlaku, a właściwie turystostrady – drogi Oswalda Balzera, czerwonego szlaku do Morskiego Oka. Tam, przedzierając się przez tłumy musimy dreptać jeszcze około pół godziny, aby dość do Palenicy Białczańskiej, gdzie możemy wsiąść d busa.