Zbliża się tatrzańska wiosna, polany zakwitną krokusami, regle zaczną się zielenić młodymi liśćmi buka. Wraz z nadejściem wiosny wiele osób zdecyduje się na wycieczkę do dolin tatrzańskich. Znaczna część turystów przybędzie tylko na weekend, bądź też na 2-3 dniową wycieczkę zorganizowaną. Na pewno na takie wycieczki przyjadą dzieci i młodzież szkolna.

     Pozostaje jednak ważne pytanie przed którym stoją teraz organizatorzy wyjść i wyjazdów w Tatry: na którą wycieczkę warto się wybrać w ograniczonym czasie jednego lub dwóch dni? Dla przypomnienia - w Tatrach jest dostępnych aż 275 km szlaków turystycznych.

     W tym artykule chciałbym przybliżyć trzy piękne doliny: Strążyską, Kościeliską i Chochołowską, które to wszystkie bardzo często są odwiedzane przez turystów. A więc którą wybrać?

     Po pierwsze względy bezpieczeństwa. Podczas wiosennych wycieczek (maj, czerwiec) wyższe szlaki wciąż są częściowo pokryte twardym śniegiem i lodem. Spośród omawianych tutaj dolin, śnieg najdłużej zalegać będzie w końcowym odcinku Doliny Strążyskiej. Dolina Chochołowska i Kościeliska (nie wliczając w to ich bocznych odnóg - np. Wąwóz Kraków), powinny być już pozbawione śniegu.

     A jak z trudnością tych tras? Wszystkie trzy doliny zaliczyć można do wycieczek łatwych. Spośród nich, Dolina Kościeliska jest najłatwiejsza. Przejście doliną do schroniska na Hali Ornak to 5,5 km marszu w czasie około 2 godzin, szlak - choć nie bez trudów, szlak dostępny również dla wózków dziecięcych o dużych gumowych kołach. Suma podejść to 180 metrów.


     Drugą w kolejności wymienię Dolinę Strążyską, która choć krótsza, posiada wąskie, dosyć strome i dosyć śliskie zakończenie. Dolinę tę podzielić można generalnie na dwa etapy: pierwszy, czyli dojście do herbaciarni na Polanie Strążyskiej, oraz drugi odcinek prowadzący do wodospadu Siklawica. Pierwszy odcinek (2,1 km, 45m) to szeroka droga, choć z dwoma nieco stromszymi odcinkami, o łącznej sumie podejść 150 metrów. Drugi odcinek to zaledwie 15 minutowy odcinek (300 metrów) prowadzący do wodospadu Siklawica. Ten odcinek jest jednak najtrudniejszy, gdyż szlak staje się wąski (wycieczki idą gęsiego), z dużymi, nieraz śliskimi kamieniami i jednym dość stromym progiem, przy którego pokonaniu turyści często posługują się rękami przytrzymując za kamienie.

     Najtrudniejszą spośród tych dolin jest Dolina Chochołowska. Moja ocena jest podyktowana jej długością 7,3 km oraz sumą podejść 230 metrów. Dodatkowo, najtrudniejsze fragmenty szlaku zlokalizowane są na jej końcowym odcinku -,ponad skrzyżowaniem z Doliną Starorobociańską i tuż przed schroniskiem na Polanie Chochołowskiej. Jeżeli jednak jesteśmy wprawieni w długim marszu - szlak jest technicznie łatwy, szeroka, częściowo wyasfaltowana droga.

     A teraz czas na atrakcje. Zacznijmy od widoków - pod tym względem najbardziej atrakcyjną jest Dolina Kościeliska, w której doskonałe widoki towarzyszą turystom już praktycznie od początku (Wyżnia Kira Miętusia), a dalej odsłaniają się ponownie na polanie Stare Kościeliska, Polanie Pisanej, na dojściu do Polany Smytniej oraz finalnie sprzed schroniska na Hali Ornak. Do widoków i form zaliczyć można bramy skalne (m.in. Brama Kantaka), skałki wapienne i dolomitowe (Okręt, Saturn), wysokie na kilkaset metrów mury skalne (Raptawicka Grań, Organy) oraz wysokie szczyty górskie (Bystra, Ornak). Drugą w kolejności wymienię Dolinę Chochołowską. Idąc przez Dolinę podziwiamy wzgórza reglowe już na początku wędrówki z Siwej Polany, później dopiero z rejonu Polany Huciska, a dalej, z niewielkimi odsłonięciami w lesie i przy wiatrołomach, dopiero po wejściu na Polanę Chochołowską. Widoki są urozmaicone, choć występują rzadziej niż w Dolinie Kościeliskiej. Podziwiać możemy bramy skalne (Niżna i Wyżnia Brama Chochołowska), skałki (Siwiańskie Turnie), szczyty górskie (m.in Grześ i Kominiarski Wierch). Trzecią w tej kategorii jest Dolina Strążyska. Przez znaczną część jej przebiegu obserwujemy pojedyncze lub mnogie skałki (np. Kominy Strążyskie), a dalej począwszy od Polany Strążyskiej wysokie szczyty: Sarnią Skałę i Giewont. Widok na Giewont jest niepowtarzalny, z blisko 600-metrową ściana skalną tuż nad głowami turystów, lecz jest to tak naprawdę jedyny duży szczyt obserwowany z doliny.

      Co z innymi atrakcjami? Pod tym względem każda z dolin jest warta odwiedzenia. Dla młodszych turystów niewątpliwie największą atrakcją będzie 23-metrowej wysokości wodospad - Siklawica, stanowiący zwieńczenie Doliny Strążyskiej. Jest to piękne miejsce, choć w wysokim sezonie (lipiec-wrzesień), w godzinach okołopołudniowych bardzo tłoczne, co utrudnia kontemplację przyrody, a nieraz wręcz dojście do samego wodospadu. W okolicach wodospadu należy też zwracać uwagę na nierówne podłoże, luźne i nieraz śliskie skały. Dolina Kościeliska - tutaj z innych atrakcji należy wymienić udostępnione jaskinie, których w dolinie jest aż 5, możliwość zwiedzenia niepowtarzalnego w polskich tatrach Wąwozu Kraków oraz podejścia do uroczego Stawu Smreczyńskiego. Każdy z tych wariantów wydłuża wycieczkę przez Dolinę o około 0.45-1.5h. Poza tym, atutami doliny są źródła (wywierzyska) w postaci Lodowego Źródła oraz wypływu z Jaskini Wodnej pod Pisaną. Jest też przyjemny w odbiorze aspekt kulturowy - wypas owiec wraz z czynną bacówką oraz tradycyjne przewozy końską bryczką, które wpisują się w klimat doliny. Jeżeli chodzi o Dolinę Chochołowską poza widokami, największą atrakcją zdaje się być Wywierzysko Chochołowskie, bardzo ciekawy wypływ źródlanej wody w postaci niewielkiego jeziorka. Z innych atrakcji można by wymienić piękne szałasy i kaplicę na Polanie Chochołowskiej, pamiątkową tablicę na cześć Powstańców Chochołowskich i wypas owiec. Oczywiście wielką atrakcją Doliny Chochołowskiej jest wiosenny zakwit krokusów przypadający zazwyczaj na połowę kwietnia, choć zdarzają się lata że szczyt kwitnienia to dopiero weekend majowy.

     A czy jest coś co może zniechęcić do odwiedzenia tych dolin? Dojazd - w przypadku doliny Strążyskiej w sezonie ciężko z parkingiem. Przy Dolinie Kościeliskiej parkingów cała masa. Podobnie sprawa wygląda z Doliną Chochołowską, choć tam, niektóre parkingi zlokalizowane są nawet kilometr od wejścia do Doliny, dodatkowo utworzone w sposób dziki - trawa posypana żwirem. W kwestii dojazdu - w przypadku tych dolin polecam korzystanie z busów. Tłumy turystów - pod tym względem przoduje Dolina Kościeliska, która odpowiada za 16% ruchu turystycznego w Tatrach, w sezonie jest to problem uciążliwy. Podobnie ma się sprawa z Doliną Strążyską, która choć nieco rzadziej uczęszczania, jest znacząco krótsza, a przez to wrażenie ilości osób na szlaku jest porównywalne do Kościeliskiej. Nieco mniej osób spotkać można w Dolinie Chochołowskiej, choć tutaj podkreślam słowo - “nieco”. Żadna z tych dolin nie jest miejsce spokojnym i odosobnionym. Ostatnią kategorią którą przytaczam do mojego porównania jest estetyka doliny i jej przekształcenie przez człowieka. Pod tym względem zdecydowanym liderem jest Strążyska. Wybierają tą dolinę od początku spotyka nas miły krajobraz - wyremontowany punkt wejściowy, nowe toalety, miła (choć mała) herbaciarnia na Polanie Strążyskiej. Jedynym właściwie niuansem jest kilka średniej klasy straganów znajdujących się u wejścia. Druga w zestawieniu - Dolina Kościeliska, gdzie od trzech lat trwają znaczne prace budowlane i wykopy związane z powstającym Centrum Edukacji Przyrodniczej. Estetykę psują również zabudowania wzdłuż wejścia do doliny i postój busów zlokalizowany wprost w wejściu do Doliny. Ostatnia w kategoriach estetycznych to Dolina Chochołowska, do której dojazd przez kilometrowy sznur parkingów a następnie przejście przez Siwą Polanę sprawiają że ciężko mi opisywać ją zbyt pochlebnie. Własność prywatna a także Wspólnotowa (Wspólnota 8 Uprawnionych Wsi w Witowie) sprawiły że początek wycieczki przez Dolinę Chochołowską wygląda podobnie do przejścia przez Gubałówkę, z wieloma straganami i stragano-szałasami o wątpliwej jakości. Zaznaczę że są czynione starania na rzecz uporządkowania tego bałaganu, lecz póki co sytuacja wygląda wciąż raczej kiepsko. Wadą doliny jest też zbyt duży ruch kołowy - obecność traktora Rakoń, “kolejki” dowożącej turystów na Polanę Huciska, która jeździ zbyt szybko, a czasem wręcz niebezpiecznie (w 1999 r wypadek śmiertelny z udziałem rowerzysty), przejazdy samochodów należących do pracowników schroniska, właścicieli szałasów czy też pracowników leśnych lub parkowych. Wszystkie te pojazdy posiadają pozwolenie, ale mimo wszystko, w mojej ocenie jest tego zbyt dużo.

      Mam nadzieję że informację te są Wam pomocne. Decyzję o wyborze Doliny pozostawiam Wam, drodzy czytelnicy.